Ad Honorem Immaculatae Conceptionis Mariae

47 a to wszystko będzie wam dodane. Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. Źródła: List o. Wincentego Sękowskiego do Jerzego Matulewicza z zapytaniem, czy jest nadzieja na wznowienie klasztoru, Mariampol, 24 kwietnia 1909 r. Czcigodny Księże Profesorze! Nie mając żadnej wiadomości znikąd o naszym interesie, zmuszony jestem choć kilka słów napisać od Księdza Profesora z zapytaniem, co tam słychać? Czy jest choć jaka iskierka nadziei, czy też opuścić ręce i przygotować dwie trumny: jedną dla siebie, a drugą dla Zgromadzenia. Przez całą niemal zimę nie wychodziłem z celi swojej, dziesięć tygodni przeleżałem w łóżku i przez to straciłem energię i, po ludzku mówiąc, maleńka rozpacz mnie ogarnia. Sama ta niepewność położenia mojego źle usposabia, chociaż ja nie poddaję się tym czarnym myślom. Najwięcej mnie przeraża ta myśl, że może to ja jestem główną przyczyną upadku Zgromadzenia i w moich niegodnych modlitwach śmiem prosić Boga o to, „jeżeli ja nie zasługuję na to, iżby to Zgromadzenie na życia mojego powstało, niechże ktoś staje do walki z trudnościami prawie nie do zwalczenia”. Od 4 marca chodzę do kościoła, pomagam słuchać spowiedzi świętej i to mnie podtrzymuje, ale do chorych jeździć nie mogę i innymi interesami, wymagającymi pewnego trudu nie jestem w stanie zajmować się. Czekam odpowiedzi Księdza Profesora choćby dlatego tylko, abym wiedział, co mam ze sobą czynić, gdyż te marzenia już dosyć [mnie] namęczyły. U nas nic nowego, chyba to tylko, że głód zagraża naszej okolicy, nie mają ludziska ani chleba dla siebie, ani paszy dla żywizny, a zimno niszczy zasiewy; ani jeden kwiatek nie ukazał się, ani jedno drzewko nie rozkwitło. Jeżeli tak dłużej potrwa, żyta, pszenicy i koniczyny nie będzie, ale to w ręku boskim.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==