Ad Honorem Immaculatae Conceptionis Mariae

19 kim lub nawet królewskim, wybrał drogę powołania zakonnego. Jego decyzja, trudna zapewne do przyjęcia przez rodzinę, staje się zrozumiała jedynie w perspektywie daru Ducha Świętego, a więc w perspektywie łaski. O swoim powołaniu zakonnym pisał w roku 1675: Wielu wie, że byłem w droższym mi nad me życie Zgromadzeniu Szkół Pobożnych, w owym najmilszym Towarzystwie Ubogich Matki Bożej. Bardzo trudne do wyjaśnienia jest, jak wielce ceniłem moje powołanie, przez samego tylko Boga wzniecone (a Deo provectam). Uważał je za przejście z tego świata w obszar życia Bożego, za wybór tego, co sam nazywał ziemskim rajem oraz portem zbawienia. W rozważaniach wygłoszonych w Górze Kalwarii do pijarów podkreślał, że każde powołanie do stanu zakonnego zostaje wzbudzone przez Ducha Świętego: „Ty zaś dzięki Duchowi Świętemu otrzymałeś tak wielki dar i światło!”. Stwierdzenie to jest punktem wyjścia do eschatologicznej interpretacji powołania zakonnego jako portu, do którego zawija się z bardzo niebezpiecznego morza świata i w którym unika się niemożliwych do pokonania wielkich nawałnic i burz (por. IC, s. 841). Do tego portu czy przystani wiedzie chrześcijanina Duch Święty: „Ty także opuściłeś strony rodzinne dla przystani, jaką przez powołanie zakonne wskazał ci palec Ducha Świętego”. Wspomniane Secreta conscientiae, uznane dziś za zaginione, zawierały także relacje o licznych cudownych interwencjach Bożej Opatrzności w życiu Stanisława Papczyńskiego. Ich streszczenie znajdujemy w tekście Vita Fundatoris ułożonym na podstawie zapisków Założyciela oraz relacji naocznych świadków jego życia lub osób, które miały z nimi kontakt. Z tego opisu dowiadujemy się między innymi o niezwykłej interwencji Pana Boga, gdy przyszły święty został ocalony jako nienarodzone dziecko. Podczas przeprawy przez Dunajec jego matki Zofii, wracającej z targu z Sącza, nadejście nagłej burzy spowodowało spiętrzenie fal na rzece, co realnie zagrażało życiu obojga. Zofia zdołała jedynie zawołać o ratunek z Nieba, a łódź w niewyjaśniony sposób natychmiast znalazła się przy brzegu.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==