Ad honorem Immaculatae Conceptionis Mariae Via paschalis marianorum Przez śmierć ku życiu Zgromadzenia Księży Marianów
1 AD HONOREM IMMACULATAE CONCEPTIONIS MARIAE Via paschalis marianorum Przez śmierć ku życiu Zgromadzenia Księży Marianów
2
3 AD HONOREM IMMACULATAE CONCEPTIONIS MARIAE Via paschalis marianorum Przez śmierć ku życiu Zgromadzenia Księży Marianów Pod redakcją Kazimierza Peka MIC Wojciecha Skóry MIC Kuria Generalna Zgromadzenia Księży Marianów Rzym 2021 Warszawa 2021 PROM I C
4 Ilustracja na okładce: Krucyfiks z końca XVII wieku w Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego w Górze Kalwarii na Mariankach IV strona okładki: Logo Jubileuszu 350-lecia powstania Zgromadzenia Księży Marianów Okładka: Hanna Woźnica-Gierlasińska Redakcja stylistyczna: Krzysztof Kurek Skład komputerowy i redakcja techniczna: Eliza Wiśniewska Druk i oprawa: druk-24h w Białymstoku
5 Spis treści Wykaz skrótów. 7 Andrzej Pakuła MIC Słowo wstępne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Wojciech Skóra MIC Styczeń 2022: Życie Ojca Założyciela – ocalony od śmierci. . . . . 13 Wojciech Skóra MIC Luty 2022: Powołanie Ojca Założyciela – bóle rodzenia w Duchu Świętym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23 Jacek Rygielski MIC Marzec 2022: Ojciec Kazimierz Wyszyński. Pascha wiary – zatrzymany na drodze pobożności. . . . . . . . . . . . . . 32 Tomasz Nowaczek MIC Kwiecień 2022: Pascha portugalska . 38 Tomasz Nowaczek MIC Maj 2022: Ojciec Wincenty Sękowski – droga wiary z Chrystusem Paschalnym. . . . . . . . . . . . . . . . . . 46 Tomasz Nowaczek MIC Czerwiec 2022: Misja Odnowiciela – ku wizji Bożej . . . . . . . . 53 Kazimierz Pek MIC Lipiec 2022: Życie bł. Jerzego Matulewicza – moc Boża w doświadczeniu cierpienia . . . . . . . . . . . . . . . . . 60 Krzysztof Ziaja MIC Sierpień 2022: Harbin – mariańskie ślady w Azji (1928–1948). Od wiary przez umieranie z nadzieją na błogosławione owoce w przyszłości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 68
6 Jan Sergiusz Gajek MIC Wrzesień 2022: Ojciec Krzysztof Maria Szwernicki i jego paschalna droga. 81 Aliaksandr Shamrytski MIC Październik 2022: Męczennicy z Rosicy – dojrzewanie do jedności z Dobrym Pasterzem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 Maciej Zachara MIC Listopad 2022: Męczennicy reżimu komunistycznego – z miłości do Chrystusa i Kościoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 92 Paweł Naumowicz MIC Grudzień 2022: Kairos beatyfikacji i kanonizacji – pascha Zgromadzenia ku charyzmatycznej tożsamości. . . . . . 99
7 Wykaz skrótów Dokumenty Soboru Watykańskiego II DV – Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym Dei Verbum, 18 listopada 1965. Dokumenty papieskie EG – Ojciec Święty Franciszek, Adhortacja apostolska Evangelii gaudium, 24 listopada 2013. LF – Ojciec Święty Franciszek, Encyklika Lumen fidei, 29 czerwca 2013. VC – Ojciec Święty Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Vita consecrata, 25 marca 1996. Dokumenty mariańskie Dyrektorium – Dyrektorium Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w: Konstytucje i Dyrektorium Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Editio typica, Kuria Generalna Księży Marianów, Rzym 2018. Konstytucje – Konstytucje Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w: Konstytucje i Dyrektorium Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Editio typica, Kuria Generalna Księży Marianów, Rzym 2018. Positio – Sacra Congregatio pro Causis Sanctorum, Officium Historicum, Poznaniensis Beatificationis et Canonizationis Servi Dei Stanislai a Iesu Maria Papczyński, Fundatoris Clericorum Regularium Immaculatae Conceptionis B.V.M. († 1701), Positio super Introductione Causae et super virtutibus ex officio concinnata, Romae 1977. Vita Fundatoris – Mansueto Leporini, Vita Fundatoris Congregationis Polonae Ordinis Immaculatae Conceptionis Beatae Mariae Virginis synoptice elucidatur, w: Positio, s. 634–650.
8 Pisma św. Stanisława Papczyńskiego PZ – Św. Stanisław Papczyński, Pisma zebrane, red. Andrzej Pakuła MIC, PROMIC, Warszawa 2016. Za tym wydaniem: FDR – Założenie domu skupienia (Fundatio domus recollectionis), w: Listy i dokumenty, 7, w: PZ, s. 1288–1303. IC – Wejrzenie w głąb serca (Inspectio cordis), w: PZ, s. 595–1063. NV – Reguła życia (Norma vitae), w: PZ, s. 33–76. Oblatio – Ofiarowanie siebie (Oblatio), w: Listy i dokumenty, 5, w: PZ, s. 1257–1259. SC – Tajemnice sumienia (Secreta conscientiae), w: Listy i dokumenty, 1, w: PZ, s. 1244–1247. Testamentum I – Testament pierwszy (Testamentum primum), w: Listy i dokumenty, 11, w: PZ, s. 1316–1320. Testamentum II – Testament drugi (Testamentum alterum), w: Listy i dokumenty, 14, w: PZ, s. 1324–1331. Pozostałe pisma mariańskie Diariusz – Kazimierz Wyszyński, Diariusz czynności w Rzymie i w Portugalii, w: Stróż duchowego dziedzictwa marianów. Wybór pism o. Kazimierza Wyszyńskiego, tłum. i oprac. Zygmunt Proczek, Warszawa– Stockbridge 2004. Dziennik – Bł. Jerzy Matulewicz, Dziennik duchowy, tłum. Kazimierz Oksiutowicz MIC, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1988. Świadectwo – Świadectwo Michała Wyszyńskiego o bracie, w: Najstarsze świadectwa o Słudze Bożym o. Kazimierzu Wyszyńskim, tłum. i oprac. Zygmunt Proczek, Warszawa–Stockbridge 2005. Świadkowie – Jan Bukowicz MIC, Świadkowie wiary. Marianie prześladowani przez hitleryzm i komunizm, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2001. Wprowadzenie do Dziennika – Jan Bukowicz MIC, Wprowadzenie do Dziennika duchowego, w: Bł. Jerzy Matulewicz, Dziennik duchowy, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1988.
9 Słowo wstępne Via paschalis marianorum, z podtytułem Przez śmierć ku życiu Zgromadzenia Księży Marianów, to kolejna książka przygotowana w ramach jubileuszowej serii Ad honorem Immaculatae Conceptionis Mariae. Poprzednie dwie pozycje zawierały teologiczno-historyczną refleksję nad istotnymi zagadnieniami dotyczącymi Zgromadzenia Księży Marianów. Poruszały one takie kwestie, jak m.in. charyzmat założycielski św. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego, istotne elementy charyzmatu założonej przez niego wspólnoty, akt Oblatio św. Ojca Stanisława jako wydarzenie zakonodawcze, konsekracyjna formuła Oblatio itd. Teksty rozważań zawarte w niniejszej książce podejmują natomiast refleksję z nieco innego punktu widzenia. Są próbą wydobycia z 350 lat historii Zgromadzenia Księży Marianów niektórych wydarzeń o charakterze paschalnym. Oczywiście, sam dobór tematów tutaj prezentowanych nie wyczerpuje bogactwa dziejów wspólnoty zakonnej założonej przez św. Ojca Stanisława i nie eliminuje innych jeszcze zdarzeń naznaczonych paschalnie. Z jednej strony jest raczej wyrazem samoograniczenia Redaktorów (dobór 12 tematów ma związek z charakterem refleksji – są to konferencje na 12 dni skupienia, na każdy miesiąc roku 2022), z drugiej zaś strony stanowi zestawienie sytuacji najbardziej dobitnych i w zasadzie powszechnie znanych; poddano je tutaj jedynie paschalnej interpretacji. Wybór paschalnego klucza interpretacji wydarzeń z historii Zgromadzenia Księży Marianów, w zamiarze Redaktorów, jest związany z potrzebą chrystianizacji historii i pragnieniem widzenia jej w świetle wiary. Ich zdaniem można by, owszem, te same wydarzenia określić mianem „kryzysu” i takie ujęcie też byłoby poprawne. Tak się dziś powszechnie mówi, nawet w języku kościelnym. Jednak „pascha” jest terminem nie tylko bardziej odpowiednim, ale także lepiej oddającym doświadczenie wiary zarówno poszczególnych osób, którym poświecono teksty, jak też samej wspólnoty Księży Marianów.
10 Podjęte w niniejszej książce zagadnienia przedstawiają historię zbawienia: tę indywidualną, jak i tę wspólnotową, to jest Zgromadzenia Księży Marianów, a w najszerszym ujęciu także historię Kościoła. Przyjęcie paschalnego paradygmatu od razu sytuuje fakty jako miejsce obecności i działania Boga. Ujmując to w wielkim skrócie, słowo „kryzys”, które dzisiaj ma wiele znaczeń, w tym filozoficzne, psychologiczne, religijne, ekonomiczne itp., generalnie oddaje obiektywną sytuację opisywanego przedmiotu, wykazującego oznaki czasowego załamania dotychczasowego stanu. Nie odnosi się jednak wprost ani do przyczyny tego stanu ani do jego celu, lecz domaga się odrębnej analizy sytuacji. Słowo „pascha” natomiast od razu wprowadza kontekst religijny: najpierw w odniesieniu do Paschy Starego Testamentu, gdzie najogólniej oznacza ona „przejście” i obejmuje wydarzenia związane z wyjściem z Egiptu (zob. Wj 12, 12-14.27), następnie zaś w kontekście chrześcijaństwa, w którym centralne miejsce zajmuje zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa (paschalne misterium) i Jego „przejście” ze śmierci do życia poprzez zmartwychwstanie. Paschalne ujęcie biografii wybranych osób i wydarzeń z dziejów Zgromadzenia Księży Marianów, opatrzone podtytułem Przez śmierć ku życiu..., przekracza jedynie historiograficzną prezentację faktów. W rzeczywistości staje się dla czytelnika głoszeniem kerygmatu: że Bóg jest w stanie wyprowadzić życie ze śmierci, tak jak dokonało się to w Osobie Jezusa; że śmierć nie ma ostatniego słowa w osobistej i zbiorowej historii zbawienia; że doświadczenie Jezusa paschalnego, dzięki wierze i zjednoczeniu z Nim w Duchu Świętym, może stać się udziałem człowieka w każdym czasie i każdym miejscu. Prezentowane w niniejszej książce historie poszczególnych osób, członków Zgromadzenia Księży Marianów, są tego dowodem. Co więcej, są także wyrazem zmagania w duchowej walce o wiarę paschalną. Dla jednych będzie to nadzieja, że zapomniany w otchłaniach Syberii trud ich posługi kapłańskiej przyniesie owoc znany tylko Bogu i ludziom, którym udzielali pomocy (K. Szwernicki) lub że ich ofiara przyniesie owoc we właściwym czasie, im nieznanym (S. Papczyński, K. Wyszyński, J. Matulewicz), dla innych będzie to oznaczało „nadzieję wbrew nadziei”, że Bóg nie pozwoli umrzeć swemu dziełu (W. Sękowski), a jeszcze inni, zjednoczeni ze śmiercią Chrystusa, doświadczą swojego obumierania, aby w Nim
11 i z Nim zmartwychwstać (misja harbińska, pascha portugalska, męczennicy reżimu komunistycznego i męczennicy z Rosicy). Polecając niniejszą książkę, serdecznie dziękuję Redaktorom za oryginalne ujęcie zagadnień, a Autorom za trud podjętych badań. Bez wątpienia poszerzy ona horyzonty wiedzy czytelników – ufam, że także horyzonty wiary. Andrzej Pakuła MIC Przełożony Generalny W Rzymie, dnia 5 listopada 2021 r., we Wspomnienie wszystkich zmarłych ze Zgromadzenia Księży Marianów
12
13 Wojciech Skóra MIC Sulejówek, Polska Styczeń 2022 Życie Ojca Założyciela – ocalony od śmierci Słowo Boże: Psalm 40, 2-101 Złożyłem w Panu całą nadzieję; On schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania. Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki. I włożył w moje usta śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga. Wielu zobaczy i przejmie ich trwoga, i położą swą ufność w Panu. Szczęśliwy mąż, który złożył swą nadzieję w Panu, a nie idzie za pyszałkami i za zwolennikami kłamstwa. Wiele Ty uczyniłeś swych cudów, Panie, Boże mój, a w zamysłach Twoich wobec nas nikt Ci nie dorówna. I gdybym chciał je wyrazić i opowiedzieć, będzie ich więcej niżby można zliczyć. Nie chciałeś ofiary krwawej ani obiaty, 1 Wszystkie cytaty biblijne podano za wydaniem: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu (Biblia Tysiąclecia), Pallottinum, Poznań 2020.
14 lecz otwarłeś mi uszy; całopalenia i żertwy za grzech nie żądałeś. Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę; w zwoju księgi o mnie napisano: Jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę, a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu». Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu; oto nie powściągałem warg moich – Ty wiesz, o Panie. Źródła: Vita Fundatoris, 16–17 Tak więc Stanisław z pewnym ziomkiem i wspomnianym krewnym podczas obficie padającego deszczu przybyli zdrowi do owego miasta Lwowa odległego prawie o sto mil od stron rodzinnych. Lwów był uważany za żywicielkę wybitnych naukowców i słynął jako osobliwy przyjaciel miłosierdzia. Ponieważ jednak wszechmogący i wszystko na przyszłość przewidujący Bóg postanowił Stanisława wydoskonalić i doświadczyć na wszystkich jego drogach, zdecydował tam wypróbować swego wybrańca jak złoto w ogniu. Dopuścił, że prefekt nie przyjął chłopców zgłaszających się do szkoły, bo nie mieli żadnego polecenia, a także dlatego, że chociaż nie brakowało im wielkiego zapału do nauki, niewiele jeszcze umieli. I w ten sposób po opuszczeniu ojczystych stron i doświadczeniu wielu niewygód w podróży nie osiągnęli tam swego celu, to jest oddania się dalszym studiom. Nie mając wśród obcych żadnych znajomości, błąkając się tu i tam, wyczerpali pieniądze otrzymane od rodziców. Krewny, jego cioteczny brat, krótko przebywał we Lwowie, gdyż został przyjęty do nauczania dzieci przez pewnego bakałarza wpobliskim miasteczku. Stanisław zaś pozostał u pewnego mieszczanina, również w celu uczenia chłopców. Przez co choć nie został przyjęty do kolegium z braku wiedzy, jednak z przewidzenia i z zrządzenia najlitościwszego Boga został przyjęty przez dwóch mieszczan Lwowa, aby uczył czytania ich dwóch synów. U jednego z nich miał dostateczne wyżywienie, u drugiego pokój z wygodnym łóżkiem.
15 Przejdę teraz do jego krzyża, o którym nieco wcześniej wspomniałem. Gdy więc Stanisław, sam będąc jeszcze chłopcem, bardzo troskliwie zajmował się powierzonymi sobie uczniami i w sposób właściwy uczył ich podstawowych dla wieku chłopięcego rzeczy, a świecąc przykładem, skromnością i innymi cnotami był przez tych mieszczan i sąsiadów serdecznie przyjmowany, Bóg dopuścił na niego najpierw bardzo wysoką gorączkę, która trwała prawie piętnaście tygodni, a kiedy ustąpiła, czy raczej została pokonana dzięki trosce matki rodziny i zastosowanym lekom, to taki straszny świerzb pokrył całe jego ciało, że z powodu budzenia wstrętu pozbawiono go mieszkania. Tak więc ledwo żywy, chodząc to tu, to tam po ulicach miasta i po wioskach, prosząc, aby ktoś podał mu pomocną dłoń, z miłosierdzia został przyjęty do pewnego schroniska. Miał więc jakieś legowisko. Jednak po upływie jednego czy dwóch tygodni, gdy świerzb jeszcze bardziej się rozszerzał, został również z tego schroniska wyrzucony. Nadeszła bardzo sroga zima, śnieg i ostry mróz, a on dniem i nocą przebywał w obcych stronach, pod gołym, bardzo mroźnym niebem. Tak ciężko chory i osłabiony, opuszczony przez wszystkich, nie miał żadnego wsparcia i pomocy oprócz Boga. Gdy cierpiał utrapienia, do Niego jedynie mógł wołać, mając tylko wargi wolne od choroby, wznosząc do nieba oczy i z jękiem wzdychając o nadejście stamtąd ratunku. I aby całkowicie nie zmarniał, Bóg miłosierny wspomógł go. Dał mu nieznanego towarzysza, który zwykł codziennie brać go z sobą poza granice miasta, by nocował w stogu siana. Chodzili tam umyślnie po kryjomu, gdy zapadały ciemności, bojąc się, żeby właściciel nie pozbawił ich i tego lichego schronienia. Żeby nie zginąć z głodu, razem z towarzyszem danym mu przez Boga chodzili od drzwi do drzwi i śpiewem żebrali o jałmużnę. Zdumiewające jest to, co teraz przekazuję. W samą wigilię Bożego Narodzenia choroba jeszcze bardziej się wzmogła. Dlatego Stanisław nie mógł nawet pójść do kościoła, aby wysłuchać Mszy świętej, lecz prawie przez całą oktawę przeleżał na owym sianie. Jedyną pociechę czerpał ze wspominania swego Zbawiciela, który przyszedłszy dla naszego odkupienia, spoczął na sianie, a nie w gospodzie. Gdy z powodu osłabienia nie mógł nawet na krok ruszyć się z miejsca, skromną porcję
16 jedzenia dostarczał mu nieznajomy towarzysz. Najlepszy Bóg dał mu go wtedy za żywiciela i ojca. Po świętach Bożego Narodzenia, gdy poczuł się silniejszy, udał się do miasta. Któregoś dnia późnym wieczorem, gdy wracając do swego dotychczasowego schronienia, czyli do siana, był tak osłabiony, że nie mógł iść dalej, wszedł potajemnie do pewnego domu, należącego do bardzo pobożnego mieszczanina, stolarza o nazwisku Snopek i dobrze ukryty w kącie domu ową noc tam spędził. Wczesnym rankiem niespodzianie zobaczyły go matka rodziny i służąca, ale Bóg zapalił ich serca pobożnością, tak że poruszone miłosierdziem pozwoliły mu tam odpoczywać. Tymczasem niespodziewanie choroba zaatakowała jego nogi, które całkowicie pokryły się wrzodami i nie było na nie żadnego lekarstwa. Co więcej, choroba z dnia na dzień tak się wzmagała, że zdawał się gnić za życia. Już z tego względu mógłby zostać wyrzucony ze swego schronienia, aby innych nie zarażać. Bóg jednak wlał w serca domowników taką siłę miłości i miłosierdzia, że nie brzydzili się nim, lecz raczej ze współczuciem i płaczem litowali się nad nim i ubolewali nad jego losem. Tak najłaskawszy i miłosierny Bóg jeszcze jako młodzieńca pouczał i przygotowywał go w cierpliwości i w cierpieniu na przyszłego założyciela zakonu, mającego nieść pomoc cierpiącym w czyśćcu. Bóg chciał, aby Stanisław najpierw sam we wszystkim wypróbowany, wyćwiczony i bolejący, nauczył się współboleć i współczuć duszom w ich ciężkich mękach i miał jeszcze większą miłość do nich, gdyż sam cierpiał i doznał współczucia, co okaże się poniżej. Rozważanie Życiowa droga św. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego naznaczona jest różnorakimi formami cierpienia. Ten niewątpliwie pasyjny wymiar jego doczesnej pielgrzymki – dzięki jego otwarciu na miłość Boga – przyjmuje kształt paschalny, stanowiąc przejście do nowego życia. Spojrzymy na to doświadczenie poprzez lekturę tekstów
17 samego Ojca Papczyńskiego oraz poprzez zdarzenia opisane przez biografów. Doświadczenie zła zdaje się drastycznie przeczyć dobroci i miłości Boga. Stanisław Papczyński jako nowicjusz pijarski z problematyką zła moralnego i fizycznego mierzył się już w najstarszych zachowanych zapiskach, tak zwanych Tajemnicach sumienia (Secreta conscientiae). Po ukończeniu studiów filozoficznych obrał drogę powołania zakonnego i dokonał retrospekcji minionego życia naznaczonego trudami, cierpieniem i grzechem. W świetle wiary odkrył sens swoich doświadczeń, a owoce uczynionej refleksji ubrał w szatę modlitwy: Bądź na wieki błogosławiony, Panie, i spraw, abym po tak wielu złych uczynkach spełniał dobre w mym powołaniu, gdy rzeczywiście odkrywam, że sam z siebie nie jestem zdolny do niczego dobrego. Ty zaś, który to czytasz, nie dziw się, iż zostało to przeze mnie przedstawione, uważałem bowiem, że jest rzeczą niegodziwą ukrywać dobrodziejstwa Boże, a ciebie chciałem zachęcić do wysławiania wszechmocy Boga i troski o nas. Któremu niech będzie chwała, cześć, uwielbienie na wieczność. Amen. (SC, s. 1246) Autor odkrył, że grzesznikowi towarzyszy dobry i wszechmocny Bóg, ale jeśli udaje mu się czynić jakiekolwiek dobro, ostatecznie można je przypisać wyłącznie Bogu. Ta nieco pesymistyczna wizja kondycji ludzkiej, z którą identyfikował się nowicjusz Stanisław, może mieć dwa źródła: dokonał on świadomego zabiegu upokorzenia siebie i rozliczenia z minionym świeckim życiem albo też w świetle Ducha Świętego otrzymał zdolność wglądu w motywy swoich decyzji i działań, przez co odkrył ich znikomość i niedoskonałość. Pisząc o subiektywnie odczuwanej niemocy uczynienia jakiegokolwiek dobra w kontekście obiektywnie błogosławionych skutków swoich działań (ukończenie szkół, odkrycie powołania zakonnego, zachowanie żywej wiary), młody Stanisław Papczyński mógł przypisać je jedynie samemu Bogu. Zatem grzeszność wynikająca z osłabionej natury, a nie celowych decyzji, nie stanowi dla Boga przeszkody w posługiwaniu się człowiekiem dla zbawienia jego i innych.
18 Drugim rodzajem zła, z którym zmagał się św. Stanisław były życiowe niepowodzenia i wynikające zeń doświadczenie upokorzenia: Dziękuję przeto Bogu, że to z Jego woli byłemwtedy zobowiązany przez moich Rodziców do pasienia trzody, ponieważ (ośmielam się to ze spokojnym sumieniem oznajmić) przebywając na pastwiskach pośród trzody, zachowałem sumienie czyste i święte! Mój Panie! O co Cię pokornie błagam, to aby tego rodzaju Opatrzność Twego Majestatu – czego spodziewam się na przyszłość i w co wierzę – prowadziła mnie aż do końca mego życia, abyś Ty był uwielbiony we wszystkich moich czynach, myślach i słowach. Amen. (SC, s. 1247) Powtórne opuszczenie szkoły przez Papczyńskiego wskutek „osobliwego zniechęcenia” poskutkowało decyzją jego ojca o posłaniu go do opieki nad trzodą owiec. Dotychczasowe dobre wyniki w nauczaniu i rozpoczęcie szkoły średniej w samym alumnie, jak i rodzicach rodziły dumę, a także budziły szacunek i uznanie otoczenia. Powrót do domu wbrew woli rodziców mógł zrodzić w nich słuszne poczucie zawodu i sprowokować raczej złośliwą a nie ukierunkowaną pedagogicznie decyzję o przyszłości syna. Z perspektywy dwunastu lat od tego zdarzenia Stanisław uznał samą decyzję i jej skutki jako błogosławione doświadczenie Opatrzności Bożej. Chociaż upokorzony w oczach rodaków, sam przeżywając wewnętrzny chaos i niepokój, ostatecznie doznał głębokiego uciszenia duszy, a najważniejszym owocem tego było „sumienie czyste i święte”. Papczyński za największe dobro uznawał zachowanie od grzechu, czyli podtrzymanie żywej relacji z Bogiem, który prowadzi człowieka do osiągnięcia doskonałości, posługując się jednakże środkami, które doraźnie mogą być uznane za dotkliwe i bolesne. Z obu tekstów bije światło paschalne i owoc prawdziwej metanoi. Doświadczenie osobistej słabości i przykrych zdarzeń rodzi świadectwo o złu przezwyciężonym mocą Boga. Chociaż nie ma w tych tekstach odwołania do paschy Chrystusa, dostrzegamy jej owoce. Paschalna droga wiary św. Stanisława Papczyńskiego odsłania się w odkrywaniu jego powołania życiowego. Wykształcony młody człowiek z perspektywą kariery urzędniczej, być może na dworze magnac-
19 kim lub nawet królewskim, wybrał drogę powołania zakonnego. Jego decyzja, trudna zapewne do przyjęcia przez rodzinę, staje się zrozumiała jedynie w perspektywie daru Ducha Świętego, a więc w perspektywie łaski. O swoim powołaniu zakonnym pisał w roku 1675: Wielu wie, że byłem w droższym mi nad me życie Zgromadzeniu Szkół Pobożnych, w owym najmilszym Towarzystwie Ubogich Matki Bożej. Bardzo trudne do wyjaśnienia jest, jak wielce ceniłem moje powołanie, przez samego tylko Boga wzniecone (a Deo provectam). Uważał je za przejście z tego świata w obszar życia Bożego, za wybór tego, co sam nazywał ziemskim rajem oraz portem zbawienia. W rozważaniach wygłoszonych w Górze Kalwarii do pijarów podkreślał, że każde powołanie do stanu zakonnego zostaje wzbudzone przez Ducha Świętego: „Ty zaś dzięki Duchowi Świętemu otrzymałeś tak wielki dar i światło!”. Stwierdzenie to jest punktem wyjścia do eschatologicznej interpretacji powołania zakonnego jako portu, do którego zawija się z bardzo niebezpiecznego morza świata i w którym unika się niemożliwych do pokonania wielkich nawałnic i burz (por. IC, s. 841). Do tego portu czy przystani wiedzie chrześcijanina Duch Święty: „Ty także opuściłeś strony rodzinne dla przystani, jaką przez powołanie zakonne wskazał ci palec Ducha Świętego”. Wspomniane Secreta conscientiae, uznane dziś za zaginione, zawierały także relacje o licznych cudownych interwencjach Bożej Opatrzności w życiu Stanisława Papczyńskiego. Ich streszczenie znajdujemy w tekście Vita Fundatoris ułożonym na podstawie zapisków Założyciela oraz relacji naocznych świadków jego życia lub osób, które miały z nimi kontakt. Z tego opisu dowiadujemy się między innymi o niezwykłej interwencji Pana Boga, gdy przyszły święty został ocalony jako nienarodzone dziecko. Podczas przeprawy przez Dunajec jego matki Zofii, wracającej z targu z Sącza, nadejście nagłej burzy spowodowało spiętrzenie fal na rzece, co realnie zagrażało życiu obojga. Zofia zdołała jedynie zawołać o ratunek z Nieba, a łódź w niewyjaśniony sposób natychmiast znalazła się przy brzegu.
20 Kilkunastoletni Stanisław w celu kontynuowania nauki udał się do Lwowa. Nieprzyjęty do gimnazjum jezuitów, pracował jako nauczyciel synów lwowskich mieszczan. Jesienią 1636 roku zapadł na ciężką chorobę, co sprawiło, że musiał opuścić dom swych pracodawców. Osłabiony wysoką gorączką, bezdomny, bez środków do życia, z daleka od rodziny, pozostawał przez długie tygodnie w ogromnym opuszczeniu. W tym stanie realnego zagrożenia życia pojawił się nieznajomy człowiek, który otoczył młodzieńca bezinteresowną opieką. To doświadczenie Stanisław będzie potem postrzegał przez pryzmat biblijnej opowieści o towarzyszeniu młodemu Tobiaszowi przez archanioła Rafała. Wiele lat później w górskokalwaryjskim Wieczerniku ufunduje mu ołtarz, przy którym modląc się bądź sprawując Eucharystię, wyprosi dla wielu łaskę uzdrowienia, a nawet powrotu do życia. Krzyż lwowski stał się niezwykle ważnym etapem w kształtowaniu osobowości, wiary i powołania mariańskiego Stanisława Papczyńskiego. W biografii Założyciela czytamy: Tak najłaskawszy i miłosierny Bóg pouczył i przygotował wtedy jeszcze młodzieńca na Założyciela Instytutu to niesienia pomocy cierpiącym w czyśćcu. Przez cierpliwość i ból przygotował przyszłego twórcę tej pomocy, aby sam będąc poddany cierpieniom i próbie nauczył się współczuć duszom w ich niezwykle ciężkich mękach. (Vita Fundatoris, 17) Wkluczu historiozbawczym św. Stanisław odczytywał inne wydarzenie z okresu młodości, spisując swój Testament drugi (1699). Wszystko wydarzyło się w Warszawie w roku 1655 lub 1656 w początkach realizowania powołania pijarskiego. Wspominał: Odchodzę z tego ziemskiego życia w wierze rzymskokatolickiej, za którą byłem gotów przelać krew w czasie wojny szwedzkiej, gdy na mnie, idącego ze [Starego] Miasta z towarzyszem w pobliżu [kościoła] Ojców Dominikanów, napadł, dobywszy miecza, żołnierz heretycki. Podczas gdy towarzysz uciekał (chociaż był Niemcem), ja, uklęknąwszy, wystawiłem kark do ścięcia, lecz zrządzeniem Boskiej opatrzności tak się stało, że nie odniosłem
21 żadnej rany, chociaż zostałem trzykrotnie bardzo mocno ugodzony; jednak przez prawie półtorej godziny doznawałem ogromnego bólu. (Testamentum II, s. 1324–1325) Ocalenie życia po tak dotkliwych ciosach pozostało w sercu Ojca Papczyńskiego jednym z najwyraźniejszych doświadczeń opieki Bożej. Dokładność opisu – po upływie bez mała pół wieku od samego zdarzenia – przywołuje biblijne świadectwa ludzi dotkniętych mocą miłości Bożej, którzy zachowują w pamięci najdrobniejsze szczegóły, choćby powołanie Jana apostoła (zob. J 1, 27-34) czy spotkanie Szawła ze Zmartwychwstałym pod Damaszkiem (zob. Dz 26). Młodzieńcza i nieroztropna gorliwość nowicjusza z czasem będzie wystawiona na niemałe próby i doświadczenie rzeczywistej nocy ciemnej. Mimo tego nie porzuci on nigdy drogi powołania. Bóg, który objawił mu swoją wszechmoc, dla przyszłego Założyciela zakonu Niepokalanego Poczęcia Maryi przewidział inny rodzaj męczeństwa. Ostatnie lata w zakonie pijarów Stanisław wspominał z bólem: Wielu wie, że byłem w droższym mi nad me życie Zgromadzeniu Szkół Pobożnych, w owym najmilszym Towarzystwie Ubogich Matki Bożej […]. Ponadto pozostawałem w tym najświętszym gronie związany nie tylko więzami miłości, lecz także uroczystym zobowiązaniem przysięgi wytrwania w nim na zawsze. Chciałem, aby to pierwsze było nierozerwalne, [zaś] to drugie rozwiązał ten, któremu przekazana została moc związywania i rozwiązywania, namiestnik Najświętszego Jezusa Chrystusa i prawomocny następca św. Piotra, papież Klemens X. Jednakże do tego doszło, ach! Jaką krzyżową drogą! Ponadto dręczyły mnie i prawie torturowały ogromne zawiłości, skrupuły, wątpliwości, niepokoje, obawy. Któż bowiemmiałby tak luźne sumienie, że bez nich przeszedłby od stanu ślubów [zakonnych], choćby prostych, do czysto świeckiego? (FDR, s. 1290) Cierpienia doznane od współbraci i wewnętrzną walkę o wierność woli Bożej przeżywał w jedności z cierpiącym Zbawicielem. W tym okresie powstały dwa zbiory kazań pasyjnych, a w przygotowywanym
22 na modlitwie tekście Ofiarowania w pierwszym zdaniu pojawiło się zawołanie, które stało się fundamentem jego wiary i motywem służby Bogu: „W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego. Amen” (Oblatio, s. 1258). Autor odwoływał się zatem do Tego, który do końca zaufał Ojcu, który doskonale wypełnił Jego wolę, który złożył siebie w całopalnej ofierze dla zbawienia świata. W może najważniejszym momencie życia św. Stanisława Papczyńskiego jego Paschą stał się Chrystus. Po latach w komentarzu do ewangelicznych opisów zmartwychwstania nazwie Go Redivivus. Źródłem dla przymiotnika redivivus (tj. „na nowo użyty, wracający, odświeżony, przydatny do użycia, odrodzony i zmartwychpowstały”) jest rzeczownik redivivum (tj. „stary materiał budowlany wzięty ponownie do użytku”). Dzięki wierności Ukrzyżowanemu św. Stanisław wielokrotnie doświadczał przejścia z ciemności ku światłu, ze śmierci do życia, i sam stał się redivivus – kamieniem odrzuconym, ale ostatecznie tak bardzo użytecznym dla Królestwa Bożego. Pytania: 1. Które wydarzenia mojego życia uznaję za udział w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa? Czy mogę dzisiaj powiedzieć, że moja droga życia i wiary jest drogą paschalną? 2. Które doświadczenie cierpienia było lub jest dla mnie najbardziej dotkliwe? Na ile obecność grzechu jest dla mnie doświadczeniem rodzącym poczucie odrzucenia, osamotnienia, żalu do Boga, ludzi i samego siebie? Czy potrafię przeżywać swój grzech w obecności miłującego Boga, który wciąż mnie szuka i na mnie czeka? 3. Moje powołanie zakonne wiąże się z doświadczeniem wspólnoty. Na ile jest to droga radości, a na ile smutku i trudu? Czy czuję się częścią tej wspólnoty, czy może outsiderem? Komu i co powinienem wybaczyć, jeśli jeszcze tego nie uczyniłem? Kogo i za co powinienem prosić o przebaczenie?
23 Wojciech Skóra MIC Sulejówek, Polska Luty 2022 Powołanie Ojca Założyciela – bóle rodzenia w Duchu Świętym Słowo Boże: Dz 15, 36 – 16, 10 Po pewnym czasie powiedział Paweł do Barnaby: «Wróćmy już i zobaczmy, jak się mają bracia we wszystkich miastach, w których głosiliśmy słowo Pańskie». Barnaba chciał również zabrać ze sobą Jana, zwanego Markiem; ale Paweł prosił, aby nie zabierać tego, który odszedł od nich w Pamfilii i nie brał udziału w ich pracy. Zaostrzył się spór, tak iż oddalili się od siebie wzajemnie: Barnaba zabrał Marka i popłynął na Cypr, a Paweł dobrał sobie za towarzysza Sylasa i odszedł, polecony przez braci łasce Pana. Przechodził przez Syrię i Cylicję, umacniając miejscowe Kościoły. Przybył także do Derbe i Listry. Był tam pewien uczeń, imieniem Tymoteusz, syn Żydówki, która przyjęła wiarę, i ojca Greka. Bracia z Listry dawali o nim dobre świadectwo. Paweł postanowił zabrać go z sobą w podróż. Obrzezał go jednak ze względu na Żydów, którzy mieszkali w tamtejszych stronach. Wszyscy bowiem wiedzieli, że ojciec jego był Grekiem. Kiedy przechodzili przez miasta, nakazywali im przestrzegać postanowień powziętych przez Apostołów i starszych w Jerozolimie. Tak więc utwierdzały się Kościoły w wierze i z dnia na dzień rosły w liczbę. Przeszli Frygię i krainę galacką, ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. Przybywszy do Myzji, próbowali przejść do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im, przeszli więc Myzję i zeszli do Troady. W nocy miał Paweł widzenie: jakiś Macedończyk stanął [przed nim] i błagał go: «Przepraw się do Macedonii i pomóż nam!» Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii, w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię.
24 Źródła: Św. Stanisław Papczyński, Testament drugi, s. 1699–1701 Roku Pańskiego 1701. Dnia 10 Kwietnia to wszystko wyżej napisane potwierdzam, chociaż nasze Maleńkie Zgromadzenie jest już Zakonem o ślubach Uroczystych pod Regułą naśladowania Dziesięciu Cnót Najbłogosławieńszej Panny Maryi, którą [to Regułę] jak najpokorniej przyjmuję i według niej chcę ponownie złożyć Uroczystą Profesję; zastrzegam sobie jednak lepsze rozporządzenie, co do Domów, jeśli jeszcze będę żył. Jeśli zaś Ojciec Joachim ponownie za zgodą Ojców miałby być zatwierdzony na Koadjutora, wówczas zobowiązuję go pod groźbą strasznego Sądu Bożego, aby mi niczego nie zmieniał w habicie, nazwie Zakonu, ani nie ważył się bezbożnie niweczyć czci Najbłogosławieńszej Panny Maryi, którą Jej Majestatowi, chociaż niegodni, oddajemy przez odmawianie całego Oficjum o Niepokalanym Poczęciu i całego Różańca. To samo dotyczy wprowadzenia używania gorzałki, którą niech uważa za zabronioną dla siebie i wszystkich, ponieważ napój ten, dzięki tajemnemu zmiłowaniu Bożemu, jest czymś obcym dla Naszej Wspólnoty. Chociaż ledwie mogę podpisać ręką ciężko chorą, [czynię to] jednak przy umyśle jak najzdrowszym i przez Boga opanowanym. Stanisław od Jezusa Maryi niegodny Prepozyt Zakonu Niepokalanego Poczęcia mpp Rozważanie Historia życia św. Stanisława Papczyńskiego – jak widzieliśmy to w poprzednim rozważaniu – była pasmem chorób, wypadków, niepowodzeń, upokorzeń i niezrozumienia. W nie mniejszym stopniu przez misterium Krzyża naznaczona była misja Założyciela Zgromadzenia Księży Marianów. Lektura zachowanych jego tekstów, a zwłaszcza Założenia domu skupienia (Fundatio domus recollectionis), pozwala nam uświadomić sobie, jaką drogę przeszedł wraz z Kościołem od pierw-
25 szego poruszenia Ducha Świętego, które zainspirowało go do założenia Towarzystwa Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, aż do osiągnięcia ostatecznego kształtu, jaki zgromadzenie przyjęło tuż przed jego śmiercią. Pierwszą walkę musiał stoczyć sam ze sobą, mierząc swoją słabość z wielkością daru, który zdawał się całkowicie go przerastać. Z perspektywy kilku lat istnienia małej wspólnoty zakonnej (pustelniczej) św. Stanisław opisał jej początki w dziełku Fundatio domus recollectionis. Pierwsze zdania wprowadzają czytelnika w niezwykłość tego faktu ze względu na kondycję głównego aktora. Ojciec Papczyński wyznał szczerze: Pokazało się to najwyraźniej we mnie, najnędzniejszym, najbardziej godnym pogardy grzeszniku, najlichszym [vilissimus], najbardziej niezdatnym narzędziu [użytym przez Boga] do założenia ostatniego w rzędzie i najmniejszego Zgromadzenia Księży Najświętszej Maryi Panny bez Zmazy Poczętej. Były we mnie: duch niestosowny, cnota żadna, roztropność mała, wszystko daleko za małe, [odpowiednie] dla marzenia raczej niż dla podjęcia się tak wielkiego trudu. (FDR, s. 1289–1290) Jeśli więc ktokolwiek mniemałby, że zaistnienie postrema et minima Congregatio to zasługa gorliwości, umiejętności czy doświadczenia Ojca Papczyńskiego, zostaje natychmiast wyprowadzony z błędu. Przekonany o nadprzyrodzonym charakterze minionych i obecnych zdarzeń, związanych z założeniem zakonu, Fundator nazwał siebie instrumentum w rękach Wszechmocnego. Później w dziele Wejrzenie w głąb serca (Inspectio cordis) zauważył, że podobne doświadczenie musieli mieć apostołowie Jezusa, na których barkach złożył On losy ewangelizowania świata. Podkreślał, że ich osobowościowe i wewnętrzne ubóstwo wyraźnie wskazuje na majestat głównego Sprawcy. Święty Stanisław w typowy dla siebie sposób wyprowadzał z tego faktu ważne implikacje ascetyczne: Ty naucz się oceniać ludzi nie według pochodzenia, ale według cnót; nie oceniaj ich po tym, jak głoszą słowo Boże, ale po tym, ja-
26 kiego dzieła się podejmują i wykonują. Na koniec, świadom swojej marności [vilitas] i niegodziwości, dziękuj Bogu, że pomijając innych lepszych ludzi, ciebie powołał do stanu zakonnego, jakby do grona apostolskiego. (IC, s. 802) Ojciec Papczyński nie utożsamiał siebie z apostołami jako Założyciel nowej wspólnoty zakonnej, ale czynił to w związku z powołaniem do stanu zakonnego, które uważał za największą – po chrzcielnym usynowieniu – łaskę Boga. Z tego właśnie powodu, po uzyskaniu zwolnienia ze ślubów prostych w zakonie pijarów, natychmiast złożył tzw. Oblatio. Oto relacja z tego wydarzenia: […] ów Boski Majestat zasugerował mi bezpośrednio przed zwolnieniem, abym – gdy z tych [ślubów będę zwalniany] – w tym samym akcie innymi dobrowolnie zobowiązał się wobec Boga, co uczyniłem przez ofiarowanie [siebie] wypowiedziane z serca, publicznie, chociaż uczynione dość cichym głosem. […] I ów ojciec, który udzielił mi zwolnienia w imieniu Generała, potwierdził [to ofiarowanie] okrzykiem: Niech Bóg umocni to, co zdziałał w tobie! (FDR, s. 1291) Od tego momentu przychodziło św. Stanisławowi przez ponad dwa lata żyć bez wspólnoty zakonnej, co jedynie wzmagało w nim jeszcze większe pragnienie tego stanu życia. Charyzmat, pobudzający go do tworzenia nowego zgromadzenia, łączył się z pragnieniem kontynuowania kroczenia drogą rad ewangelicznych. Ten okres samotności, oczekiwania i próby zamknął retoryczną konkluzją: „Zaiste, umocnił”, wyznaje, odnosząc to do zamysłu Bożej Opatrzności. Do tego stopnia był przekonany o pierwszorzędnej roli Boga w procesie powstania zakonu marianów, że w testamencie poczynił następującą uwagę, niejako rezygnując z tytułu Założyciela: To maleńkie Zgromadzenie, jako jego niegodny przełożony, Panu mojemu, Jezusowi Chrystusowi, i najwybrańszej Dziewicy, Rodzicielce Jego Maryi, najpobożniej na wieki polecam jako prawdziwym i jedynym Założycielom, Kierownikom, Protektorom
27 i Patronom tego maleńkiego Zgromadzenia Niepokalanego Poczęcia, Wspomożyciela Zmarłych. (Testamentum I, s. 1326) Drugim wymiarem paschy Założyciela było uczestnictwo w dramatycznej historii powstawania wspólnoty i konieczność stałego weryfikowania pierwotnej wizji pod wpływem wydarzeń, nowych natchnień oraz decyzji przełożonych Kościoła. Historia założenia nowego zakonu i jego zatwierdzenia może stanowić osobliwe locus teologicus dla zbadania ścieżek działania Boga, który przecież jest wolny w wybieraniu sposobów realizowania swoich zamysłów. Czyniąc namysł nad początkami zakonu, Założyciel marianów zwracał uwagę na trzy aspekty Boskiego działania: Bóg jest Autorem planu i Wykonawcą dzieła, sięgając po środki ubogie, a swoją wszechmocą usuwa wszelkie najbardziej niepomyślne okoliczności. Ojciec Papczyński wspominał: Boska dobroć i mądrość, mimo niezliczonych trudności stojących na przeszkodzie, rozpoczyna i przeprowadza to, co chce, nawet gdy środki, wedle ludzkiego osądu, są do tego niezdatne. Nie ma bowiem nic niemożliwego dla Wszechmocnego. (FDR, s. 1289) Ostatnie zdanie jest implicite echem ewangelicznego wyznania archanioła Gabriela ze sceny zwiastowania (zob. Łk 1, 27) oraz Jezusowej konkluzji pouczenia o bezżenności dla Królestwa Bożego (zob. Mt 19, 10-12). We wspominanych przypadkach wszechmoc Boga ujawnia się najpierw w kontekście ludzkiej niemocy związanej z wierną i żarliwą modlitwą (bezpłodność Elżbiety). Można ją dostrzec także w tajemnicy ewangelicznego charyzmatu dziewictwa, której przyjęcie i zgłębienie nie wszystkim jest dane. Ojciec Papczyński szedł obiema drogami: doświadczenia własnej słabości i odczytywania tajemniczych zamysłów Bożych. Zakon Niepokalanego Poczęcia mógł powstać już na początku 1671 roku w diecezji krakowskiej. Potrzeba było jednak ponad dwóch lat, aby wizja duchowa obecna w duszy przyszłego św. Ojca Założyciela zaczęła się ucieleśniać w diecezji poznańskiej i w kształcie pustelniczym, co radykalnie odbiegało od modelu opisanego w Norma vitae. Nie przeszkadzało to Zakonodawcy uznać niespodziewanej obecności w pustelni
28 korabiewskiej biskupa Jacka Święcickiego i jego decyzji o nadaniu statutów eremickich małej wspólnocie jako przejawu Bożej opieki. Przedsięwzięciu memu – wspomina – nie zabrakło niebiańskiej pomocy. Ponieważ Boski Majestat posłał mi na pomoc koniecznego pośrednika, męża – powiadam – dostojnego, pobożnego, mądrego, Najprzewielebniejszego Księdza Stanisława Jacka Święcickiego, Biskupa Spigaceńskiego, archidiakona i oficjała warszawskiego, który otrzymał polecenie Biskupa Poznańskiego, aby wizytując swój archidiakonat, zaszedł do tej pustelni i pustelników, których by znalazł. (FDR, s. 1299–1300) Potrzeba było kolejnych lat, aby zaczątkowa idea Kongregacji oddanej propagowaniu czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny rozciągnięta została na apostolstwo zmarłych pozostających w czyśćcu (niewątpliwie na skutek co najmniej trzech wizji dusz czyśćcowych, jakich doznał Ojciec Papczyński), a od strony kanonicznej uzyskała aprobatę na prawie biskupim – co nastąpiło w 1679 roku. Początkowe etapy rozwoju zakonu były bardzo ściśle związane z kontekstem kościelnym oraz decyzjami ordynariuszy krakowskiego i poznańskiego. Pierwszy – mimo niekrytej sympatii i troski o Stanisława Papczyńskiego – odmawiał poparcia dla jego projektu, drugi natomiast otworzył drzwi swojej diecezji, ale z oficjalnym zatwierdzeniem poczekał aż dziewięć lat. Nie mamy bezpośredniego dostępu do pierwotnej koncepcji wspólnoty, wyartykułowanej w pierwszej wersji Reguły życia. Tym, co jest fundamentem naszego myślenia o wizji zapisanej w duszy Założyciela, pozostaje Oblatio. Wyrażał on tam pragnienie założenia Towarzystwa Niepokalanego Poczęcia i całkowitego ofiarowania samego siebie jako zakonnika w służbie Kościoła. Sama nazwa Societas sugeruje, że myślał on o wspólnocie apostolskiej, oddanej dziełu ewangelizacji i uświęcenia ludu Bożego, prawdopodobnie jego najuboższej i zaniedbanej części. Gdy pierwotna wizja – dekretem biskupa Jacka Święcickiego – przybrała kształt pustelniczy w Puszczy Korabiewskiej, gdzie klasztor zachował taki charakter aż do śmierci Założyciela, św. Stanisław przyjął pokornie decyzję Kościoła jako wolę Boga. Niejako nagrodą za ten akt
29 posłuszeństwa było ustanowienie drugiego domu zakonnego marianów w Górze Kalwarii (która zyskała prawa miejskie pod nazwą Nowa Jerozolima). Biskup Stefan Wierzbowski, ordynariusz poznański, pozwolił marianom podjąć pewne działania apostolskie. Zakonnicy realizowali charyzmatyczną wizję Założyciela zwłaszcza wobec pielgrzymów przybywających do sanktuarium w Nowej Jerozolimie. Gdy przynajmniej w pewnym stopniu zaczęło się urzeczywistniać się to, co zostało złożone przez Ducha Świętego w sercu św. Stanisława, przyszedł kolejny kryzys, zwłaszcza po śmierci biskupa Wierzbowskiego. Na zgromadzenie spadła nowa fala oskarżeń i pomówień, podważających prawo do istnienia instytutu o ślubach prostych. Nowy pasterz diecezji niestety dał wiarę tym oskarżeniom i nieomal rozwiązał zakon. Zachwiało to powołaniem większości członków, a i sam Założyciel pogrążył się w wątpliwościach co do słuszności swego przedsięwzięcia. Zwrócił się wtedy do przełożonego generalnego pijarów z prośbą o radę: czy ma kontynuować nową drogę zakonną, czy wracać do Zakonu Szkół Pobożnych? Trzecia już prośba Ojca Papczyńskiego, skierowana do jego poprzedniego zakonu, pokazuje, jakimi duchowymi ciemnościami i zewnętrznymi przeciwnościami naznaczona była misja założenia zakonu Niepokalanego Poczęcia, jak bolesny trud dźwigania odpowiedzialności za to rodzące się dzieło musiał podjąć św. Ojciec Stanisław. Jedynie przeświadczenie, że tak chce Bóg, oraz posłuszeństwo wobec przewodników duchowych pozwalały mu iść naprzód. Przyszły święty, mocno schorowany i osłabiony surowością życia, w 1690 roku podjął próbę uzyskania aprobaty papieskiej. W tym celu osobiście udał się pieszo do Rzymu. Być może właśnie w tej dramatycznej i trudnej pielgrzymce Ojca Założyciela, którą odbywał jesienią i zimą, a więc w porze niezwykle niekorzystnej, ujawnia się najwyraźniej jego wielka miłość do swojej zakonnej wspólnoty. W Rzymie niefortunnie trafił na moment śmierci papieża Aleksandra VII. Upewniwszy się, że Stolica Apostolska nie jest skora zatwierdzać nowych zakonów z własną regułą (znane są wprawdzie nieliczne wyjątki), szukał wsparcia w zakonie franciszkanów obserwantów, który objąłby troskę duchową nad Zakonem Marianów. Wśród istniejących zatwierdzonych reguł zakonnych najbliższa wydała mu się – ze względu na nazwę i duchowość maryjną – reguła Zakonu Mniszek od Niepokalanego Poczęcia NMP (tzw. koncepcjo-
30 nistek). Potrzeba było jedynie uzyskać zatwierdzenie papieskie, ale zły stan zdrowia nie pozwalał Ojcu Stanisławowi pozostać w Rzymie do wyboru nowego Ojca Świętego. Wrócił do ojczyzny z niczym. Szkoła zaufania Duchowi Świętemu wiąże się z postawą słuchania i posłuszeństwa, które „jest wszechmocne, pokonuje wszelkie trudności i do czego się raz zabierze, zawsze doprowadzi do końca” (IC, s. 567). Jedność wszechmocnego Boga i posłusznego człowieka prowadzi do zamierzonego przez Stwórcę, a rozpoznawanego stopniowo przez człowieka, kształtu Jego dzieł. Święty Stanisław Papczyński, dojrzewając w postawie posłuszeństwa zakonnego, osiągnął umiejętność słyszenia Bożych natchnień i poddawania się Mu niejako wbrew sobie. To pozwalało mu nie tylko podjąć się po ludzku niemożliwego dzieła, ale też nieustannie korygować ideę zakonu, o jakiej marzył, dzięki otrzymywanym od Boga znakom czasu. Ostateczny kształt Ordo Immaculatae Conceptionis Mariae wyłoniony w toku aprobaty papieskiej w 1699 roku zdawał się poważnie odbiegać od początkowej wizji Założyciela. Ksiądz Tadeusz Rogalewski w obszernej biografii Stanisława Papczyńskiego wyraża dwie rozbieżne opinie na temat reakcji Założyciela na uzyskaną aprobatę. Idąc za Positio, wskazuje, że po zapoznaniu się bliżej z treścią dokumentów przywiezionych przez ojca Joachima Kozłowskiego św. Ojciec Papczyński nie był całkiem zadowolony z tego, jak wypełnił on powierzoną mu misję. W innym miejscu zaś bez podania źródła pisze o ogromnej radości za wielką łaskę „otrzymania Reguły Naśladowania Dziesięciu Cnót” jako reguły życia dla marianów. Największy zawód mógł wiązać się z nieuznaniem przez Stolicę Apostolską poprawianej wielokrotnie Norma vitae jako konstytucji zakonu. Składając śluby uroczyste na kilka miesięcy przed śmiercią, Ojciec Papczyński miał świadomość, że Boża Opatrzność wyznaczyła kres jego misji założycielskiej. W testamencie zapisał z przekonaniem, że „wszystkim teraźniejszym i każdemu z moich przyszłych braci i towarzyszy na zawsze przydzielam najwspanialszą fundację: Opatrzność Boga Najłaskawszego” (Testamentum I, s. 1329).
31 Pytania: 1. Które z natchnień, jakie pojawiły się dzisiaj w moim umyśle i sercu, uważam za pochodzące od Ducha Świętego? Co natomiast okazało się tylko moim wymysłem? 2. Jak wygląda moje rozeznawanie z Kościołem i w Kościele własnego powołania dla Królestwa Bożego? Jak reaguję na sytuacje „kolizyjne” – konfrontacje mojej wizji z rozpoznaniem przełożonych i braci ze wspólnoty? 3. Za jakie dzieło (dzieła) w Kościele czuję się szczególnie odpowiedzialny? Dlaczego uważam je za tak istotne?
32 Jacek Rygielski MIC Londyn, Anglia Marzec 2022 Ojciec Kazimierz Wyszyński Pascha wiary – zatrzymany na drodze pobożności Słowo Boże: Syr 44, 1-2; 7-15 Wychwalajmy mężów sławnych i ojców naszych w kolejności ich pochodzenia. To Pan stworzył wielką tę chwałę, wspaniałą swą wielkość od wieków. […] Wszyscy ci przez pokolenia byli wychwalani i stali się dumą swych czasów. Niektórzy spomiędzy nich zostawili po sobie imię, tak że opowiada się ich chwałę; ale są i tacy, o których nie pozostała pamięć: zginęli, jakby wcale nie istnieli, byli, ale jak gdyby ich nie było, a dzieci ich po nich. Lecz także ci są mężami czcigodnymi, których dobre czyny nie zostały zapomniane, pozostały one wraz z ich potomstwem, dobrym dziedzictwem są ich następcy. Potomstwo ich trzyma się przymierzy, a dzięki nim – ich dzieci. Potomstwo ich trwać będzie na wieki, a chwała ich nie będzie wymazana. Ciała ich w pokoju pogrzebano, a imię ich żyje w pokoleniach. Narody opowiadać będą ich mądrość, a zgromadzenie głosić ich chwałę. Źródła: List okólny brata Kazimierza Wyszyńskiego z 23 grudnia 1737 r. Brat Kazimierz Wyszyński, Zakonu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Dziewicy Zgromadzenia Polskiego Marianów Przełożony Generalny i Sługa.
33 Oto Wszechmocny, którego właściwością jest dźwigać z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, głosami wszystkich członków Kapituły wezwał mnie z pustyni do podjęcia trudu pasterskiego przygotowania drogi Waszego zbawienia. On to natchnieniem Ducha Świętego skłonił Wasze serca do podporządkowania się woli Bożej. Mam więc podjąć ciężar przełożeństwa w naszym Zgromadzeniu, aby być jakby głosem wołającego na pustyni dla prostowania dróg Bożych. Przeto niniejszym pismem deklaruję swoją gotowość wypełnienia obowiązku służby wobec Was. Przez głębię Bożego miłosierdzia błagam więc Was po ojcowsku, abyśmy byli gotowi, czyści i sprawiedliwi na przyjście Jezusa Chrystusa, naszego Sędziego. Serdecznie polecam przestrzeganie całkowitej karności zakonnej, uległości wobec przełożonych, miłości braterskiej, wypełniania dawnych i obecnych rozporządzeń Kapituły. Pamiętajcie także w swych pobożnych modlitwach o mnie, grzeszniku, abym należycie i poprawnie mógł wypełnić nałożony na mnie obowiązek. Pozostańcie w Panu. Dan w Konwencie Skórzeckim, dnia 23 grudnia Roku Pańskiego 1737 Br. Kazimierz Wyszyński, Przełożony Generalny Rozważanie Naśladowanie Chrystusa i zachowywanie więzi z Nim powoduje, że każdy człowiek wybiera drogę swojej osobistej paschy, która dokonuje się w konkretnej wspólnocie, a nade wszystko we wspólnocie Kościoła. Pascha nie jest tylko prostym, swobodnym przejściem z jednego punktu czy wydarzenia życiowego do drugiego, ale często łączy się z bólem, umieraniem lub całkowitą śmiercią oraz zmartwychwstaniem, czyli dokonanym przez Boga przywróceniem do życia w nowej rzeczywistości. Całe życie człowieka ma wymiar paschalny, co oznacza, że próbuje on ciągle „przejść” od nieuporządkowanych i grzesznych przywiązań do życia w łasce Bożej oraz toczy nieustanną walkę pomiędzy realizacją
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==